Tak jak obiecałam, miałam się z Wami podzielić swoimi wrażeniami na temat torebek, które otrzymałam od WINIARY. No cóż, tak jak zapowiedziałam, na pierwszy ogień poszła panna cotta z sosem truskawkowym.
Fakt, jeśli ktoś nie lubi stać w kuchni, ma mało czasu, a goście w drodze.. to może w ostateczności (powtarzam, w ostateczności) pokusić się na zakup "Pomysłu na..."
Przede wszystkim, podczas przygotowywania tego deseru nie byłam pewna czy wszystko jest okej. Myślałam, że od razu zgęstnieje w garnku po zagotowaniu.. i tak stałam, mieszałam, mieszałam, mieszałam.. i mieszaniu nie było końca.. a w garnku ciągle śmietana. Zaryzykowałam i przelałam masę do silikonowych foremek ( o którym wspominałam tutaj : >>KLIK<<), wrzuciłam je w formę teflonową, żeby mi się nie rozlały w transporcie do lodówki ;) i wstawiłam na zalecane 1,5h do lodówki. Po 1,5h wyciągnęłam panna cotta z foremki (odeszło bez moczenia w ciepłej wodzie).. polałam sosem.. i.. wielka smutna mina pojawiła się na mojej twarzy. Też mieliście wrażenie, że bardzo mocno czuć skrobię? okropne.
Sos truskawkowy.. no tak jak mnie ostrzegaliście, nigdy koło truskawek nie leżał (choć w składzie ma całe 4% suszu z truskawek). Niestety nie przepadam za sztucznym smakiem jogurtów i sosów owocowych. Więc jeżeli już zdecydujecie się na przygotowanie tego deseru, polecam samemu zmiksować truskawki z cukrem i tym musem polać panna cotta, na pewno trochę odratuje smak deseru.
Tak jak wspomniałam, deser jest tani - sama saszetka kosztuje około 3zł, oprócz tego musimy uzbroić się w 250ml śmietanki 30% oraz 250ml mleka.
Wystarczy zagotować mleko, śmietankę wymieszać z proszkiem z większej torebki i wszystko połączyć. Zagotować, zdjąć z ognia, rozlać do salaterek i wstawić do lodówki. I tu producent nie kłamie, 15 minut na przygotowanie to wystarczająca ilość czasu.
Obiecałam też przyjrzeć się składnikom.
Baza do Panna Cotta : cukier, skrobia modyfikowana, skrobia kukurydziana, substancja żelująca (karagen), aromaty, maltodekstryna, olej roślinny, barwnik (karmel). Produkt może zawierać śladowe ilości mleka.
Jak widzimy, cała gama ślicznych E, zaczynając od skrobi modyfikowanej, a kończąc na karmelu.
karagen (E407) przeraził mnie chyba najbardziej - Międzynarodowa Agencja Badania Raka (IARC) uważa, że powoduje raka żołądka - co prawda w jedzeniu znajdziemy nieszkodliwy karagen, jednak w połączeniu z bakteriami tworzy zabójczą mieszankę. Powoduje owrzodzenia i nowotwory złośliwe żołądka. Boli mnie od samego czytania o tym składniku.
Baza do sosu truskawkowego zawiera oprócz maltodekstryny, skrobi ziemniaczanej i cukru - regulator kwasowości (kwas cytrynowy), koncentraty roślinne z rzodkiewki, czarnej porzeczki, jabłek, marchwi i hibiskusa, aromat, substancję zagęszczającą (gumę guar) oraz koncentrat soku truskawkowego i wcześniej wspomniane przeze mnie suszone truskawki w ilości 4%. Całość warzyła może 15g (nie zważyłam niestety sosu przed wymieszaniem go z wodą), ale na moje oko były to max 2,5 łyżeczki - co daje nam całe 0,6g truskawek w tym truskawkowym sosie. Przerażające.
Sos też wyszedł rzadki, mimo, że dałam mniej wody niż zalecano. Lekko zgęstniał w lodówce. Smak mogę porównać trochę do kisielu truskawkowego, znowu smak skrobi mnie odrzucił.
Koniec końców, niestety jestem na nie - ale jeśli nie macie już pomysłu na szybki deser może być to ostatecznością. Jeżeli goście nie mają wysublimowanego smaku i wygórowanych oczekiwań to myślę, że Pomysł na.. Panna Cotta sprawdzi się w Waszej kuchni. Ja niestety więcej nie wypróbuję.
xoxo.


Ja ogólnie nie przepadam za jedzeniem torebkowym, może jeszcze nie trafiłam na te naprawdę dobre produkty a może ich po prostu nie ma. W większości przypadków żeby zrobić deser od A do Z samemu trzeba jedynie 1-2 składniki więcej niż przy pomocy deserów w proszku, więc i cenowo niewiele drożej wychodzi :)
OdpowiedzUsuńJa zdecydowanie jestem za własnym wyrobem, szczególnie panna coty, która jest dziecinnie prosta do zrobienia.. I tak na prawdę wychodzi taniej niż to tutaj a czasu zajmuje tyle samo.. Bo mleko i śmietankę trzeba i tak kupić a żeby zrobić domową panna cotę wystarczy dodatek odrobiny żelatyny i cukru waniliowego.. a tutaj koszt 3 zł.. za sztuczne aromaty, barwniki, zagęszczacze, skrobie i 0,6g truskawki.. Hahahh
OdpowiedzUsuńTwój klik" nie działa =) a co do Panny Cotty to sos średnio mi podszedł. Lekko proszkowy smak, rzadki...mimo iż też dałam mniej wody. no cóż
OdpowiedzUsuńMi też Panna Cotta z tego "Pomysłu na..." nie smakowała, wolę zrobić taką sama:)
OdpowiedzUsuńcieszę się, że nie tylko moje kubki smakowe nie zadowoliły się tą chemią :) i wszystkim Wam dziewczyny przybijam piątkę !
OdpowiedzUsuńzdecydowanie bardziej jestem za domowymi deserami, a nie takimi z torebek :)
OdpowiedzUsuńJa też jestem za domowym desrekiem - przecież wcale nie są skomplikowane!
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSasiadka kupila na sprobowanie i zaprosila wiec wiem jak toto smakuje. Chemia i nic poza tym :-)
OdpowiedzUsuń